Są tacy, którzy bez jajka na śniadanie nie mogą się obejść. Najczęściej jadają je w postaci na miękko, bądź smażone (po amerykańsku, czyli na bekonie). Najczęściej jednak o jajkach zaczynamy myśleć przed Wielkanocą, jako że ten okres wybitnie sprzyja kupowaniu, przystrajaniu i oczywiście jedzeniu tej „kopalni witamin”.

No właśnie, zachwalane przez żywieniowców jako skarbnica składników mineralnych, jajko często uczula. Tym, co najbardziej niebezpieczne w jajku, jest białko, szczególnie nie ścięte. Małym dzieciom powinno się podawać najlepiej jajko ugotowane na twardo. Trzeba też uważać przy szczepieniu przeciwko odrze, śwince i różyczce, gdyż zawarte w szczepionkach drobnoustroje mogły być hodowane na kurzych zarodkach.

Zdrowe czy nie?
Eksperyment amerykańskich naukowców dowiódł, że produkty zawierające cholesterol, wcale nie przyczyniają się do wzrostu jego poziomu w organizmie. Jeszcze więcej, zawarte w jajkach cholina i lecytyna zapobiegają się odkładaniu cholesterolu.

Co jest w jajku?
Zawartość tłuszczu w jajku wynosi 11 procent. Dzięki lecytynie jest on łatwo przyswajalny. Jajko zawiera witaminy: B2, B12, kwas foliowy oraz pierwiastki: wapń, cynk, żelazo i magnez. Jeśli zjemy dziennie dwa jajka (ok. 100 gramów), zaopatrzymy się w 70 procent wapnia, 13 procent żelaza, 22 procent witaminy E i 83 procent B12. Oprócz niewątpliwych korzyści witaminowych znajdziemy też w jajku dobrze przyswajalne proteiny, i to w ilości większej niż zawierają mięso, mleko czy ryby.